Inspiracje‎ > ‎

Kryzys


Zdjęcie dzięki: Witthaya Phonsawat / FreeDigitalPhotos.net
Dość długo już nie odzywam się na swojej własnej stronie. Gdybym była potencjalnym klientem i zobaczyła taką stronę pomyślałabym, że coś jest nie tak. Właścicielka pisała dość regularnie, aż tu nagle umilkła. Przestała się przejmować odbiorcami? Wyjechała na długie wakacje? Straciła zapał? Hmmm.... Prawda jest taka, że żadna z tych rzeczy nie nastąpiła. Od kilku miesięcy próbuję znaleźć jakiś ciekawy psychologiczny temat i usiąść do pisania, ale regularnie mi się to nie udaje. Wszystkie tematy wymykają się zgrabnym słowom i uciekają gdzieś w przestrzeń, a w głowie dominuje wciąż jedno hasło: KRYZYS. Jak to kryzys? I to jeszcze MÓJ KRYZYS? Ja mam pisać o kryzysie? A gdzie sukces, szczęście i dokonania? Gdzie radzenie sobie z przeciwnościami i równowaga? Walczyłam długo i bardzo dzielnie, ale wreszcie poddaję się. Najwyraźniej kryzys może dopaść każdego, mnie także. W ten sposób chyba mam już początek tekstu... o kryzysie oczywiście.
1. Kryzys jest demokratyczny. Dopada kobiety i mężczyzn. Przyjaźnie, związki, małżeństwa. Grupy, nawet bardzo ze sobą zżyte. Narody, państwa, kontynenty. Jeśli myślisz, że z jakiegoś powodu kryzys nie ma do ciebie dostępu, to się mylisz. Boleśnie przekonałam się o tym na własnym przykładzie. To, że jestem psychologiem, mam wgląd w siebie i jestem empatyczna w ogóle nie powstrzymało kryzysu przed nadejściem.
2. Nie każdy kryzys widać. Kryzys bywa zaskakujący. Zdarza się na przykład, że człowiek popada w depresję, chowa się w sobie coraz głębiej, ale na zewnątrz nadal funkcjonuje. Inni w tym najbliżsi nie dostrzegają, że od dawna jest źle i że krok po kroku wszechogarniający smutek go pochłania. Zdarza się również, że małżeństwa, o których inni myślą, że są bardzo udane i szczęśliwe, rozstają się ku zaskoczeniu wszystkich wokół. Oczywiście bywają też kryzysy, których się spodziewamy lub też przynajmniej takie, których nadejście można przewidzieć. Tu zaliczymy kryzysy rozwojowe każdego z nas (np. okres dojrzewania czy kryzys wieku średniego) oraz związane z rozwojem rodziny (np. wspólne zamieszkanie, narodziny dziecka). To, że większość ludzi doświadcza kryzysu w tych momentach życia, może być pewnym wsparciem i źródłem wiedzy. Niestety nawet ekspercka wiedza o tym, że każdy nastolatek się buntuje i że służy to jego rozwojowi, może jedynie złagodzić uczucia, z którymi się konfrontujemy, gdy dzieje się to u nas w domu.
3. Gdy dopadnie nas kryzys, warto szukać wsparcia, nie być samemu. Zamiast unosić się dumą ("jak mógłbym się przyznać, że nie poradziłem sobie w stolicy?"), ochraniać innych ("moja siostra ma tyle własnych problemów"), upierać się przy stanowczo nadmiernej lojalności ("umówiliśmy się, że poradzimy sobie sami, jak mógłbym powiedzieć komukolwiek, że mnie zdradza?"), czy też poddawać wstydowi i poczuciu winy ("nie mogę nikomu powiedzieć, że on mnie bije, to ja na to pozwalałam tyle czasu"), dużo lepiej będzie, jeśli spokojnie poszukamy ludzi, którym moglibyśmy opowiedzieć o tym, co się dzieje. Posłuchać doświadczeń innych, dowiedzieć się, że kryzysy są powszechne. Dostać ciepło, zainteresowanie, wsparcie. I jeszcze pobyć z nimi, spędzić czas inaczej niż tylko na przeżywaniu kryzysu, pożyć zwyczajnym życiem przez chwilę. Wiele osób mówi, że nie ma do kogo zwrócić się w trudnych sytuacjach. Można tkwić w tym przekonaniu i cierpieć samotnie, ale można też spróbować je podważyć i jednak poszukać ludzi wokół.
4. W kryzysie warto też być dla siebie łagodnym i cierpliwym. Przestać próbować być dzielnym i silnym. Oddać się słabościPozwolić sobie płakać. Pozwolić sobie się wściekać. Potrzebować pomocy i mówić o tym. Dać o siebie zadbać. Każdy, nawet najsilniejszy człowiek, czasami doświadcza bezsilności. Każdy ma momenty, gdy nie starcza mu sił - potrzebuje się zatrzymać lub przynajmniej zwolnić, oprzeć się na innych.
5. Kryzys, kiedy już go przetrwamy, przynosi dobro. Nie sposób tego zobaczyć, gdy jesteśmy w samym środku kryzysu - cierpimy, wściekamy się, walczymy - ale powoli gdy oswajamy się z nową sytuacją, możemy zacząć dostrzegać, że niektóre rzeczy wynikające z kryzysu lub z nim związane są pozytywne. Może dowiedzieliśmy się czegoś nowego o sobie albo o innych? Nauczyliśmy cieszyć tym, co jest, a nie wciąż czekać na to, co będzie? Rozwinęliśmy się w jakiejś dziedzinie? Odkryliśmy w sobie zasoby, o których nie wiedzieliśmy? A może otrzymaliśmy wsparcie od osób, od których się tego nie spodziewaliśmy? Mój kryzys już przyniósł sporo dobrego. Do tej listy dopiszę dziś napisanie tego tekstu :)
EK