Inspiracje‎ > ‎

Otrzeźwienie

Zdjęcie dzięki: zirconicusso / FeeDigitalPhotos.net
Przez kilka ostatnich dni "taplałam się" w różnych nieprzyjemnych dla mnie uczuciach 
- bezradności, złości, smutku, lęku, wstydzie. Niby nic wielkiego się nie stało, ale jednak ktoś rzucił nienawiścią w moim kierunku, a ja nie bardzo mogłam coś z tym zrobić i było mi bardzo źle. No bo jak można zareagować na bezpodstawne oskarżenie rzucone nie wprost a tylko nabazgrane na ścianie? Wielokrotnie, wielką czerwoną czcionką, wulgarnie? Niby podejmowałam jakieś działania i prawdopodobnie będę jeszcze podejmować kolejne, ale jednocześnie nadal pozostaję bezradna. Zamalowany bazgroł można przecież namalować po raz kolejny, sprawcy można szukać, ale trudno go odnaleźć i cokolwiek udowodnić, zignorować wulgarne napisy przechodząc codziennie obok jest naprawdę bardzo trudno i tak dalej i tym podobnie. W uczuciach - bezradność, złość, smutek, lęk, wstyd... W myślach - co jeszcze mogę zrobić, kogo zmobilizować do pomocy, co kieruje chuliganem, kim on jest, jak go powstrzymać... W działaniach - kupowanie farby, zamalowywanie bazgrołów, sprawdzanie czy są już ponownie, telefony do administracji i na policję, zamęczanie bliskich tematem...

Aż nagle przyszło otrzeźwienie. Gwałtowne i odświeżające jak garść zimnej wody oblewająca twarz. Bardzo bliska mi osoba, poważnie i namacalnie chora, potrzebowała do tego tylko kilku słów: "To nic. Żeby tylko zdrowie było". No właśnie. To niby banał powtarzany non stop. A jednak... Czym są bazgroły na ścianie wobec perspektywy śmierci? A wobec możliwości utraty jednej z najbliższych osób? Po co tracić czas na myślenie o działaniach chuligana? Po co się zamęczać? Czasem jak bąki kręcimy się w kółko, nakręcając się problemami, które w gruncie rzeczy wcale nie są ważne. Tymczasem to, co ważne, umyka nam z pola widzenia. EK.