Inspiracje‎ > ‎

Psychoterapia - zadanie do wykonania?

W życiu codziennym w każdej już niemal dziedzinie karmieni jesteśmy reklamami i okrągłymi obietnicami zdolnych sprzedawców. Wbrew rozsądkowi i logice zaczynamy wierzyć, że istnieje droga na skróty – samochód, dzięki któremu zdobędziemy świat, kurs, po uczestnictwie w którym natychmiast wyprzedzimy konkurencję, spray, który za nas umyje okna oraz pigułka, która nas uszczęśliwi. Wierzymy w obietnice, bo dają nam nadzieję, że niemal bez wysiłku osiągniemy to, czego potrzebujemy lub o czym marzymy. Podobnie jak na występie iluzjonisty, tak i tutaj - choć wiemy, że to co widzimy, to tylko bardzo dobrze przygotowane i pokazane nam sztuczki, to jednak w głębi serca chcemy wierzyć, że magia istnieje... Tymczasem tak naprawdę większość pozytywnych zmian osiąganych jest ciężką pracą. Dobry spray ułatwi nam doprowadzenie okien do nieskazitelnego połysku, ale ich za nas nie umyje. Profesjonalny kurs budowania własnego wizerunku pomoże nam prawdopodobnie zyskać nowych klientów, ale nie zrobi z nas lidera rynku w ciągu tygodnia.

Na psychoterapii jest podobnie. Zdarzają się spektakularne odkrycia – niezwykłe, nasycone emocjami momenty, które pokazują nam nasze życie i doświadczenia z nowej perspektywy lub sprawiają, że dostrzegamy coś, czego do tej pory nie widzieliśmy, jednak żebyśmy naprawdę się zmienili, potrzeba pracy – zrozumienia tego, co się stało, przeżycia pojawiających się uczuć, namysłu nad możliwą zmianą, podjęcia działań, poradzenia sobie z problemami, ćwiczenia i utrwalenia nowych umiejętności. Dużo częściej jest zresztą tak, że zmiana na psychoterapii pojawia się powoli i stopniowo. Początkowo może być wręcz trudna do zauważenia. Klient przychodzi na spotkania z psychoterapeutą i powoli z tygodnia na tydzień zaczyna coraz więcej rozumieć, czuć nieuświadomione lub wypierane wcześniej uczucia, pozwalać sobie na drobne zmiany zachowania, których wcześniej się obawiał. Wszystko to robi zwykle z ogromnym wysiłkiem, bo przecież trudno jest nam dopuścić do siebie bolesne uczucia czy niewygodne myśli, których unikaliśmy przez długie lata, czy też zakwestionować utrwalone w nas przekonania. Trudno jest także odważyć się działać inaczej niż do tej pory, skonfrontować z lękiem, że się nie uda lub że ktoś nas krytycznie oceni. Dlatego zdarza się dość często, że po miesiącach psychoterapii klienci opowiadają psychoterapeucie o tym, że jest im trudniej niż na początku, że ich samopoczucie jest chwilami nawet gorsze niż przed terapią, że po męczącym dniu w pracy nie mają ochoty przychodzić na sesje psychoterapeutyczne i znów się męczyć. Więcej widzą, czują i rozumieją, ale nie wprowadzili jeszcze zmiany albo wciąż wahają się, czy tę zmianę chcą wprowadzić – czy mają do tego prawo, czy potrafią, czy będą bardziej szczęśliwi, jak zmianę przyjmą inni. W psychoterapii to trudny moment, zarówno dla klienta jak i psychoterapeuty. Dla klienta to moment zmęczenia, a czasami też zwątpienia i utraty motywacji do dalszej pracy. Dla terapeuty nowe wyzwanie – towarzyszyć klientowi w jego zmęczeniu i zwątpieniu, wesprzeć, lecz nie popychać na siłę do przodu. 

W takich chwilach mi jako psychoterapeutce, a także moim klientom w gabinecie bardzo przydaje się spojrzenie na proces psychoterapii jako na zadanie, pracę do wykonania. Realizowanie zadania nawet takiego, które sami dla siebie wybraliśmy i na które mamy ochotę, wiąże się z wysiłkiem i w naturalny sposób prowadzi do zmęczenia. Gdy jesteśmy zmęczeni, trzeba odpocząć i zregenerować siły. W trakcie sesji psychoterapii odpoczynkiem może być rozmowa na lżejsze niż zwykle tematy, zwrócenie uwagi i podzielenie się radością z drobnych nawet sukcesów klienta, wspólny śmiech z zabawnej sytuacji lub żartu, dłuższa chwila spokojnego namysłu albo cisza wolna od oczekiwań. Kontynuując przenośnię psychoterapii jako zadania do wykonania, gdy pozwolimy sobie na odpoczynek i rzeczywiście odpoczniemy, możemy z nową energią powrócić do realizacji zadania. Możemy także zadać sobie pytanie i podjąć decyzję – czy chcemy pracować dalej, co pewnie będzie oznaczało kolejny wysiłek i zmęczenie, ale prawdopodobnie też przesunie nas w psychoterapii o krok dalej, czy też chcemy na tym etapie zakończyć naszą pracę i decydujemy, że wystarczy nam to, co już osiągnęliśmy. Każda z tych decyzji jest w porządku i jako psychoterapeutka mam obowiązek ją uszanować nawet wtedy, gdy ogromnie korci mnie, by zachęcać klienta do dalszej pracy. W końcu to jego terapia i jego życie, a więc i jego decyzje.

EK.
Proza życia - dlaczego psychoterapia kosztuje

Data publikacji: 6.11.2015
Zdjęcia: Pixabay.com/ClkerFreeVectorImages oraz Pixabay.com/sipa