Inspiracje‎ > ‎

Pytania, które chcielibyście zadać, ale ...

Zainspirowana pytaniami klientów, które padają w gabinecie, postanowiłam z wyprzedzeniem odpowiedzieć na niektóre z nich. Być może wy także chcielibyście podobne pytania zadać, ale z różnych powodów tego nie robicie, co być może w konsekwencji sprawia, że powstrzymujecie się przed pójściem na terapię? A może po prostu jesteście ciekawi?

Jak wygląda psychoterapia?
Psychoterapia to przede wszystkim rozmowa. Rozmowa dwojga ludzi - klienta i terapeuty. W zależności od podejścia terapeuta jest bardziej lub mniej aktywny, bardziej lub mniej otwarty, mówi dużo lub bardzo niewiele. Jego fotel i fotel klienta mogą być ustawione na przeciwko siebie lub pod kątem, a czasami zamiast fotela klienta jest kozetka. Niemniej niezmiennie podstawą psychoterapii jest rozmowa. Niekiedy bywa ona uzupełniona o takie techniki jak rysunek, praca z ciałem, praca ze zdjęciami, scenki, eksperymenty, zadania do wykonania między sesjami.

Po co w gabinecie chusteczki?
Z wielu powodów. Przede wszystkim po to, by klient mógł ich użyć, gdy płacze - poruszony emocjami, jakich doświadcza na terapii. Ale także po to, by z nich korzystać przy wielu innych okazjach - radząc sobie z nieoczekiwanym katarem, przecierając zamglone okulary, czy też wreszcie owijając gumę do żucia, której zapomniał wypluć przed wejściem do gabinetu.

Jak długo trwa psychoterapia?
To jedno z trudniejszych pytań, jakie zadają moi klienci. Na początku wydawało mi się, że istnieje prosta odpowiedź typu "zwykle około roku". Później rozwinęłam swoją niby-prostą wypowiedź do "co najmniej trzy miesiące, zwykle około roku, czasami znacznie dłużej". Teraz, po pewnej praktyce naprawdę nie wiem, co odpowiadać. Najczęściej odwołuję się do faktów i mówię: "Z klientami, którzy nie są pewni, czy psychoterapia będzie im pomocna, umawiam się wstępnie na trzy miesiące terapii i rozmowę o tym, co dalej, po tych trzech miesiącach. Z klientami zdecydowanymi na psychoterapię umawiam się na co najmniej pół roku. Z doświadczenia jednak wiem, że gruntowne zmiany w sobie i swoim życiu, jakich często oczekują i do jakich dążą moi klienci, wymagają sporo czasu. Czasem roku, czasem dwóch lat, a czasem .... kto wie. 

Czy psycholog chodzi do innego psychologa?
Jak najbardziej. W większości podejść psychoterapeutycznych od osób szkolących się w psychoterapii wymagane jest przejście własnego procesu terapeutycznego. Szkoły mogą się różnić tym, jaki okres psychoterapii własnej jest wymagany, niemniej na ogół jest to dość długa terapia. Po co się to robi, chcielibyście może zapytać. Czy każdy psycholog ma problemy psychiczne? Otóż generalnie uznaje się, że każdy z nas ma jakieś "słabe punkty" - tematy wywołujące w nim szczególnie żywe emocje, niedokończone istotne sprawy z przeszłości, wrażliwe punkty itp. Warto, by psychoterapeuta zanim zacznie pomagać innym, zlokalizował te swoje "słabe punkty", a także "zajął się nimi" - pracując nad swoimi emocjami i myślami z doświadczonym psychoterapeutą. W ten sposób, gdy psychoterapeuta ma już własnych klientów, potrafi "oddzielić" to, co jego od tego, co klienta - sprawić, by jego osobiste sprawy nie wpływały na pracę z klientem. Jedynym podejściem terapeutycznym, w którym o ile wiem, nie ma wymogu własnej terapii, jest podejście behawioralno-poznawcze.
Druga sytuacja, w której psycholog chodzi do innego psychologa, to tak zwana superwizja. Tu mamy do czynienia z wyraźnie inną sytuacją niż psychoterapia własna. Superwizja to spotkania, w trakcie których jeden psycholog (zwykle młodszy stażem) rozmawia z innych psychologiem (zwykle starszym stażem, doświadczonym superwizorem) na temat swoich klientów. Mogą poruszać takie sprawy jak to, jak rozumieć problem klienta, w jakim kierunku powinna zmierzać terapia, czy dotychczasowe postępowanie młodszego terapeuty jest najlepszym możliwym dla klienta, czy może robić coś lepiej, jak sobie radzić z trudnymi sytuacjami w terapii itp. Starszy psychoterapeuta doradza, wspiera, zwraca uwagę na aspekty, których młodszy mógł nie dostrzec. Jego rolą jest także jak najwcześniej zauważyć i zwrócić uwagę na wszelkie sytuacje mogące stanowić problem etyczny lub takie, które mogą być niekorzystne dla klienta. Tak więc superwizja jest po to, by klient jak najwięcej skorzystał z terapii, a także po to, by terapia "nie zeszła na manowce" każdego możliwego rodzaju. Superwizję powinien mieć każdy psychoterapeuta, bez względu na podejście terapeutyczne i staż pracy w zawodzie. Dla bezpieczeństwa. 

Jak wygląda szkolenie psychoterapeuty?
Jako osoba, która właśnie takie szkolenie kończy, mogę powiedzieć przede wszystkim, że szkolenie jest długie i wyczerpujące. Po pewnym zastanowieniu dodam, że jest także gruntowne i wszechstronne. Aby zostać psychoterapeutą, adept tej dyscypliny, od którego najczęściej wymaga się, by był już magistrem psychologii, przechodzi przez 4-letnie szkolenie zawodowe, obejmujące zdobywanie wiedzy teoretycznej i umiejętności praktycznych - warsztaty, szkolenia, treningi, staże. Od przyszłych psychoterapeutów wymaga się, by zdobyli wiedzę nie tylko ze swojego macierzystego nurtu psychoterapii (pewnie słyszeliście o terapii humanistycznej, psychodynamicznej i poznawczo-behawioralnej), ale także, by odbyli sporo godzin szkolenia w zgodzie z innymi nurtami. Oczekuje się także odbycia stażu w szpitalu psychiatrycznym, dzięki czemu młodzi psychoterapeuci mają spotkać i poznać osoby cierpiące na różnorodne zaburzenia psychiczne - ciężką depresję, zaburzenie afektywne dwubiegunowe, schizofrenię, psychozę.

Czy psychologa obowiązuje tajemnica?
Oczywiście tak. Nie tylko obowiązuje, ale jest obszernie uregulowana w kodeksie etycznym zawodu psychologa i psychoterapeuty. Zadaniem psychologa jest zadbać, by wszelkie szczegóły waszego życia, którymi się z nim dzielicie, były bezpieczne. Dlatego zamykamy notatki pod kluczem i dbamy o to, by nikt nie miał do nich dostępu. Nie rozmawiamy o pacjentach, poza szczególnymi sytuacjami jak superwizja, o której pisałam wcześniej. Zresztą także podczas spotkań superwizyjnych psychologa i jego superwizora obowiązuje tajemnica. A gdy chcemy powołać się na pracę w gabinecie w tekście pisanym lub wypowiedzi publicznej, to naszym zadaniem jest dopilnować, by nasi klienci pozostali anonimowi.

Czy psycholog pamięta to, o czym mu opowiadam?
Nie wiem, jak inni, ja sporo pamiętam. Ale także robię notatki, dzięki którym mogę wrócić do poprzednich spotkań, poruszanych tematów, przypomnieć sobie niektóre szczegóły. Gdy spotykam się z klientem od dłuższego czasu, notatki są już tylko formalnością, bo większość tego, co się dzieje, i tak pamiętam.

Pomyślałam, że ten tekst mógłby się rozwijać - uzupełniony o kolejne pytania i odpowiedzi. Jeśli mielibyście ochotę o coś zapytać, zapraszam do pisania do mnie na Facebooku lub Google+.
EK

Podobne teksty: