Być rodzicem...

Być rodzicem... to takie trudne. Niby wiadomo, o co chodzi. Ważne jest, by kochać, dbać, być wzorem, ochraniać, spędzać czas, a za jakiś czas pozwolić się usamodzielnić i wyfrunąć z gniazda. Być bazą, do której można powrócić, gdy jest źle i którą można opuścić bez poczucia winy, by znów rozwinąć skrzydła. Karmić miłością, ale także pokazywać granice i frustrować, gdy tego właśnie potrzeba. Wszystko to niby takie proste.... A co, jeśli dziecko jest już dorosłe, nie pracuje, oczekuje, że rodzic będzie je utrzymywał i najlepiej także pokrywał jego zobowiązania (mandaty, alimenty, długi)? Co jeśli dorosłe dziecko rani rodzica - jest agresywne, obwinia za swoje problemy, "podbiera" pieniądze, wyzywa? Co jeśli dziecko studiujące w innym mieście jest poważnie chore, ale "zapomina" o braniu leków i wizytach u lekarzy? Albo jeszcze inaczej - dorosłe dziecko, które zamyka się w swoim pokoju i swoim świecie, popada w izolację i depresję. Rodzice widzą jego cierpienie i namawiają do szukania pomocy, ale ono postanawia z tej opcji nie skorzystać. Gdy słyszę takie historie na usta cisną mi się słowa "To już nie małe dziecko, ale dorosły człowiek. Odpowiedzialny za siebie, swoje czyny i konsekwencje swoich decyzji. Zostaw go tam, gdzie jest. Postaw granice. Ochroń siebie. Dla jego dobra pozwól mu zmierzyć się ze swoim życiem". Ale zaraz potem czuję, że to wcale nie jest takie proste. No bo jak bezczynnie patrzeć na cierpienie swojego dziecka? Jak zamknąć drzwi? Pozwolić by nocowało w bardzo podejrzanym towarzystwie albo w noclegowni? Budzić się co rano z lękiem, że być może targnęło się na własne życie? Gdzie jest granica między troską a nadmiernym wiązaniem ze sobą i ograniczaniem wolności? Między miłością a stawianiem granic i obroną siebie? Między pomaganiem dziecku w potrzebie a konfrontowaniem go z konsekwencjami jego wyborów? Bycie rodzicem stawia nas przed tymi dylematami. Im dłużej się nad nimi zastanawiam, tym mocniej czuję, że nie ma gotowych odpowiedzi na te trudne pytania. Żadnemu z rodziców, z którymi rozmawiam, nie mogę powiedzieć "Zrób tak i tak. To jest właściwe." Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytania o to, czym dla niego jest miłość, troska, wolność, gdzie leżą granice między nim a jego dzieckiem. Psycholog, pedagog czy psychoterapeuta może być towarzyszem i wsparciem w szukaniu odpowiedzi, ale to zadaniem rodzica jest te odpowiedzi znaleźć i wziąć za nie odpowiedzialność. To trudne oczywiście, ale chyba nie ma innej drogi. Dlatego, jeśli jesteś matką lub ojcem i czujesz, że już nie dajesz rady, na pewno warto porozmawiać z psychologiem. Pamiętaj jednak, że to ty będziesz szukać odpowiedzi.