Wiosenne porządki

Image courtesy of dan at FreeDigitalPhotos.net
Od kiedy zrobiło się wreszcie cieplej i nastała prawdziwa wiosna, próbuję zajmować się porządkami w domu, samochodzie, torebce i tym podobnych okolicach, a że są to czynności angażujące raczej ręce niż głowę, mam przy okazji sporo czasu na myślenie. I tak dziś przy kolejnej prasowanej koszuli (sterta, którą uzbierałam, była naprawdę imponująca) przyszła mi do głowy myśl, że właściwie w psychoterapii dużo jest z porządków. Psychoterapia tak jak porządki, jeśli ma dać długotrwały efekt, powinna być dogłębna, a nie jedynie powierzchowna. Wszyscy znamy chyba zjawisko szafy, do której przed wizytą gości upchnęliśmy co popadnie, aby tylko bałagan usunąć z pola widzenia i z której dzień lub dwa później sterta rzeczy wysypuje się na nas ze zdwojoną siłą. Podobny efekty daje terapia, która bez względu na rodzaj i wagę problemu, obiecuje szybkie i proste rozwiązania. Klient pewnie rzeczywiście poczuje ulgę, ale na jak długo ta ulga wystarczy? Czy problemy na szybko "upchnięte do szafy" rzeczywiście przestaną mu doskwierać? W psychoterapii tak jak w prawdziwych wiosennych porządkach nie da się działać zbyt szybko. Dobrze jest umyć okna, by lepiej widzieć świat, ale też po to, by wpuścić światło do swojego wnętrza i lepiej widzieć siebie oraz swoje otoczenie. Warto przejrzeć każdą szufladę i każdą szafę. Zobaczyć, co nam się jeszcze przyda, a czego możemy się pozbyć, by zrobić miejsce na nowe rzeczy. Poukładać starannie to, co zostaje i odnaleźć to, co cenne lecz zapomniane. A gdy zrobimy już miejsce w swoim domu, być może zdecydujemy się przynieść do niego jakieś nowe sprzęty i sprawdzić, czy i jak pasują. 

Mycie okien przypomina mi pracę nad poszerzaniem świadomości - świadomości tego, co i jak się z nami dzieje w każdej ze sfer, w jakiej funkcjonujemy. Przeglądanie szaf i szuflad to spojrzenie na nasze przekonania, wartości, decyzje, zachowania i oglądanie ich pod kątem tego, co z tego do czego od dawna przywykliśmy nadal nam służy i jest przystosowawcze, a co warto by zmienić, bo już dawno nie jest aktualne i teraz tylko nas ogranicza, uwiera, boli. Zakurzonymi skarbami mogą być wspomnienia z przeszłości, osoby czy doświadczenia, o których zapomnieliśmy albo nie docenialiśmy ich dotychczas, a które widziane w nowym świetle mogą być dla nas z jakiegoś powodu ważne i cenne. Staranne układanie rzeczy to praca nad nimi w trakcie terapii - przyglądanie się, rozumienie, czucie, sprawdzanie. Nowe sprzęty to nowe zachowania, sposoby reagowania, które wypróbowujemy w czasie terapii i jeśli okaże się to przydatne, będzie nam pasowało, wprowadzamy także w swoim życiu. 

I jeszcze jedno. Psychoterapia podobnie jak porządki to żmudny proces, wymagający systematyczności, często trudny czy nieprzyjemny. "Fajerwerki" czyli nagłe olśnienia odmieniające nasze życie mogą się zdarzyć (podobnie jak kilkaset złotych odnalezionych w zapomnianym płaszczu), ale dużo częściej zdarza się żmudna praca powoli krok po kroku prowadząca nas do wymarzonego celu. Nawet jeśli zdarzy nam się olśnienie, to i tak żeby przyniosło ono trwałą zmianę, potrzebna jest praca nad tym, by przenieść to, co nagle zrozumieliśmy czy poczuliśmy, w codzienne życie. Czasami czujemy się zniechęceni, jednak każda posprzątana szuflada jest cenna. Daje nam oddech. Jeden. Kolejny. Wiele oddechów. I nową przestrzeń w naszym życiu.

Tak. W psychoterapii naprawdę dużo jest z porządków. A że wiosna to świetny czas na porządki.... zapraszam do spotkania w gabinecie.
EK.