Życie to zmiana

Carl Rogers "Życie, w swej najlepszej formie, jest płynnym, zmiennym procesem, w którym nic nie jest ustalone."

Od wielu lat idę tą ścieżką, choć dopiero kilka miesięcy temu przeczytałam słowa Carla Rogersa. Wydawało mi się, że jestem dziwna, gdy po raz kolejny decydowałam, że moje życie ma się radykalnie zmienić. Jakby nic nie mogło być na zawsze. Praca, która mi się podobała i dawała napęd do życia przez kilka lat, okazywała się wypalająca i niewiele znacząca. Bycie z dziećmi, które rozkosznie cieszyło, zaczynało męczyć i nużyć. I tak z nauczycielki angielskiego zostałam początkującą bizneswomen. Później wbrew oczekiwaniom otoczenia porzuciłam pracę i karierę, by zostać mamą na cały etat. Z mamy znów stałam się bizneswomen, tym razem na wyższym poziomie. Ale to przestało wystarczać. Czułam, że korporacje doskonale poradzą sobie z "przykręcaniem śruby" swoim pracownikom bez mojego udziału. W moim życiu brakowało sensu. Dlatego po raz drugi porzuciłam pracę w biznesie i od kilku lat intensywnie dążę do tego, by być psychoterapeutką. Robię kolejne staże, studiuję w szkole psychoterapii, otworzyłam gabinet... I pewnie to wszystko będzie całkiem udanym przedsięwzięciem. Pytanie tylko, na jak długo? Czy to już ostateczna przystań? Chyba na to jestem jeszcze za młoda. Ciekawe...